Różnice dzielące państwo amerykańskie były niejako uzasadnione. Wynikały jeszcze z początkowych okresów istnienia USA, kiedy to o wiele ważniejszą była wierność stanowi, w którym się mieszkała niż wierność swojej ojczyźnie. Mieszkaniec Nowego Jorku utożsamiał się ze swoim stanem tak bardzo, jak na przykład mieszkaniec europy z swoim krajem. Unia była tak naprawdę tylko i wyłącznie dobrowolnym zrzeszeniem się suwerennych stanów do czasu kiedy służyć będzie realizowaniu najważniejszych z interesów poszczególnych stanów. W czasie tym ani część północna ani południowa nie uważała Unii za jakiś stały i niezmienny element. Zmiany zaczęły coraz bardziej się pogłębiać. Północ chciała postawić na silny i scentralizowany rząd, który pomógłby w rozwoju infrastruktury, handlu oraz interesów z nim powiązanych. Południe było jednak mniej zależnym niż pozostała część kraju od rządów federalnych i dlatego potrzeba wzmacniania tejże władzy nie była tutaj odczuwalną. Oprócz tego południowcy bali się, że rządy federalne posiadające mocne uprawnienia będzie mógł zagrozić niewolnictwu oraz ingerować w inne sprawy stanowe.